Czeremcha. Mieszkańcy nie chcą spalarni. Nasycalnia Podkładów planuje tylko badania

Andrzej Zdanowicz
Andrzej Zdanowicz
Nasycalnia  Podkładów w Czeremsze
Nasycalnia Podkładów w Czeremsze jbz
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Mieszkańcy Czeremchy zaniepokojeni są nowymi planami Nasycalni Podkładów. Już rozpoczęli akcję protestacyjną przeciw spalarni podkładów. Tymczasem prezes Nasycalni tłumaczy, że nie zamierza budować spalarni, a przeprowadzić jedynie program badań w ramach innowacyjnej technologii.

Mieszkańcy Czeremchy ponownie protestują w sprawie ponownej próbie budowy instalacji utylizacji starych podkładów kolejowych nasączonych kreozotem za pomocą procesu pirolizy - alarmuje Maciej Frańczak ze Stawiszcz koło Czeremchy. - Inwestor Nasycalnia Podkładów w Czeremsze, ponownie złożyła wniosek o dofinansowanie budowy instalacji przy ul. Fabrycznej.

Trwa zbiórka podpisów pod sprzeciwem wobec tej inwestycji. Prezes nasycalni twierdzi, iż jego plany są źle rozumiane.

Czytaj też: Dyrektor białostockiego WORD rozważa przeniesienie filii z Bielska do Siemiatycz

- Wiem, że wśród mieszkańców rozprowadzane są nieprawdziwe plotki o tym, że chcemy tu budować spalarnie podkładów kolejowych, która ma spalać ich ponad sto tysięcy ton rocznie. To jednak bzdura - mówi Ryszard Sokołowski, prezes Nasycalni Podkładów w Czeremsze. - Nie składaliśmy żadnych wniosków o pozwolenie na budowę jakiejkolwiek inastalacji czy zakładu etc. Złożyliśmy jedynie wniosek do Urzędu Marszałkowskiego o dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego projektu pod nazwą „Opracowanie innowacyjnej technologii wytwarzania węgla drzewnego z zużytych podkładów kolejowych”.

Jak podkreśla, nie wiąże się to z budową stałej instalacji.

- Jeśli uda nam się zdobyć dofinansowanie i podpiszemy umowę, w kooperacji ze spółką Hamech ( Nasycalnia Podkładów w Czeremsze jest większościowym udziałowcem tej spółki - przyp. redakcja) i Instytutem chemicznej przeróbki węgla w Zabrzu, na terenie Nasycalni w Czeremsze skonstruujemy instalację, która w procesie pirolizy z podkładów kolejowych będzie wytwarzać wysokiej jakości węgiel drzewny tzw. karonizer, wykorzystywany w metalurgii. Ta prototypowa instalacja będzie mała. Zajmie niespełna 25 mkw. powierzchni. Nasz projekt zakłada, iż w ciągu 12 miesięcy będziemy prowadzić badania. Przeprowadzimy od 8 do 10 procesów pirolizy i będziemy badać jakość produktu wyjściowego, poziom emisji i inne parametry. Po tych próbach zbudujemy 3-4 razy większą instalację i będziemy i znów ją testować przez kolejne 18 miesięcy. Cały projekt zaplanowany jest łącznie na 30 miesięcy. Po tym okresie obie instalacje zostaną rozebrane.

Czytaj też: Okoliczni mieszkańćy protestuja przeciw spalarni opon w Dubiczach Osocznych

A Hamech będzie na tej technologii zarabiać.

- Projekt ten pozwoli spółce Hamech opracować nie tylko technologię, ale i konstrukcję urządzenia, którą będzie mógł sprzedawać - mówi. - Docelowo planujemy montowanie takich innowacyjnych instalacji na zamówienie odbiorców w kraju i za granicą np. w Niemczech.

Prezes nie wyklucza, iż Nasycalnia w przyszłości także będzie chciała ją wykorzystać.

- To jednak wymaga zupełnie odmiennych procedur, składania oddzielnych wniosków - dodaje prezes. -A przypominam, że na razie złożyliśmy tylko wniosek o dofinansowanie. Nie wiemy jaka jest przyszłość tego projektu.

O planach Nasycalni rozmawialiśmy też z wójtem gminy.

- Otrzymałem tylko informacje o tym, że Nasycalnia wystąpiła z wnioskiem o dofinansowanie, na tym etapie gmina nie jest stroną i nie ma możliwości przyjmowania stanowiska w sprawie - mówi Jerzy Wasiluk, wójt Czeremchy. - Sprawą jednak się interesujemy. Odbyło się nawet spotkanie przedstawiciela Nasycalni z radnymi, które było otwarte dla mieszkańców.

Nasycalnia już od dawna podejmuje inicjatywy, by w jakiś sposób zagospodarować zużyte drewniane podkłady kolejowe. W 2013 roku chciała na swym terenie zbudować zakład ich rozdrabniania i zgazowywania, ale w wyniku protestów społecznych projekt upadł. Były to jednak założenia oparte na całkowicie innej technologii.

- Zagospodarowanie starych drewnianych podkładów kolejowych to ważny problem w skali kraju i Europy - przyznaje prezes nasycalni. - Podkłady takie są traktowane jako odpad y niebezpieczne. W Polsce co roku wytwarza się ich - pochodzą z rozbiórki torów - ok.100 tys. ton. Brakuje jednak procedur i technologii do ich dalszej przeróbki. W internecie można znaleźć ogłoszenia o sprzedaży czy chęci zakupu. Zajmują się tym instytucje nieuprawnione do tego typu obrotu. W praktyce podkłady są po prostu spalane bądź wykorzystywane lub przechowywane niezgodnie z przeznaczeniem. Co oczywiście bardzo negatywnie wpływa na środowisko. Według naszych wyliczeń w Polsce potrzeba kilkunastu takich instalacji, które projektujemy, by problem zużytych podkładów rozwiązać. Podobne potrzeby są także w innych krajach.

Plany Nasycalni budzą jednak obawy mieszkańców.

Rządowa tarcza antyinflacyjna

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Franek Łowca Bramek
2019-07-19T10:40:20 02:00, Gość 1:

Mieszkańcy protestują bo nie chcą mieć w sąsiedztwie takiej instalacji nawet jeżeli będzie ona tylko testową. Wypowiedź prezesa nasycalni jest jasna: dwie tury procesów testowych z MOŻLIWOŚCIĄ stałego wykorzystywania w przyszłości. Czyli jednak takie plany są. Temat jest poważny. Mieszkańców nie obchodzą zyski hamechu (przykre że pieniądze są dla niektórych najważniejsze), liczy się zdrowie i życie mieszkańców którzy będą musieli żyć w sąsiedztwie takiej instalacji. Okolica jest zielona, mamy czyste powietrze, nie bez powodu podlasie jest nazywane zielonymi płucami Polski. Czy tak ciężko jest zrozumieć że ludzie chcą dalej żyć w takich warunkach zamiast mieć w sąsiedztwie instalację do przetwarzania materiałów zawierających szkodliwe i rakotwórcze związki? Wszystkim którzy popierają utworzenie takiej instalacji polecam zaproszenie ich z budową na własne podwórko.

2019-07-20T12:26:42 02:00, Gość 2:

Chętnie zaproszę tylko kwestia kasy...

A niech się wyprowadzą z tej czeremchy to zobaczymy jak będą biadolić. Milion lat tych podkładów tłuc nie będą. kolej na betonowe przechodzi. I jak niczego nie wymyślą to za kilka lat właściciele zwiną interes.

Rozumiem ochronę środowiska, ale dbałbym też o lokalny biznes bo dużo go nie ma...

G
Gość
Jeżeli prawo pozwala na budowę takiej instalacji to nie jest ona tak 'szkodliwa dla środowiska i mieszkańców'. Jest teraz tak duży nacisk na ochronę środowiska,że nikt by na to nie pozwolił. Swoją drogą ciekawe czym to mieszkańcy palą w piecach, zimą nie da się oddychać w.tych zielonych płucach Polski.
G
Gość 2
2019-07-19T10:40:20 02:00, Gość 1:

Mieszkańcy protestują bo nie chcą mieć w sąsiedztwie takiej instalacji nawet jeżeli będzie ona tylko testową. Wypowiedź prezesa nasycalni jest jasna: dwie tury procesów testowych z MOŻLIWOŚCIĄ stałego wykorzystywania w przyszłości. Czyli jednak takie plany są. Temat jest poważny. Mieszkańców nie obchodzą zyski hamechu (przykre że pieniądze są dla niektórych najważniejsze), liczy się zdrowie i życie mieszkańców którzy będą musieli żyć w sąsiedztwie takiej instalacji. Okolica jest zielona, mamy czyste powietrze, nie bez powodu podlasie jest nazywane zielonymi płucami Polski. Czy tak ciężko jest zrozumieć że ludzie chcą dalej żyć w takich warunkach zamiast mieć w sąsiedztwie instalację do przetwarzania materiałów zawierających szkodliwe i rakotwórcze związki? Wszystkim którzy popierają utworzenie takiej instalacji polecam zaproszenie ich z budową na własne podwórko.

Chętnie zaproszę tylko kwestia kasy...

G
Gość 1
Mieszkańcy protestują bo nie chcą mieć w sąsiedztwie takiej instalacji nawet jeżeli będzie ona tylko testową. Wypowiedź prezesa nasycalni jest jasna: dwie tury procesów testowych z MOŻLIWOŚCIĄ stałego wykorzystywania w przyszłości. Czyli jednak takie plany są. Temat jest poważny. Mieszkańców nie obchodzą zyski hamechu (przykre że pieniądze są dla niektórych najważniejsze), liczy się zdrowie i życie mieszkańców którzy będą musieli żyć w sąsiedztwie takiej instalacji. Okolica jest zielona, mamy czyste powietrze, nie bez powodu podlasie jest nazywane zielonymi płucami Polski. Czy tak ciężko jest zrozumieć że ludzie chcą dalej żyć w takich warunkach zamiast mieć w sąsiedztwie instalację do przetwarzania materiałów zawierających szkodliwe i rakotwórcze związki? Wszystkim którzy popierają utworzenie takiej instalacji polecam zaproszenie ich z budową na własne podwórko.
Dodaj ogłoszenie