Świat grzybów jest fantastyczny, pełen barw, kształtów i właściwości

Marta Chmielińska
Marta Chmielińska
Wojciech Furmanek o grzybach może opowiadać godzinami
Wojciech Furmanek o grzybach może opowiadać godzinami Marta Chmielińska
Udostępnij:
Królestwo grzybów jest ogromne, składa się na nie półtora miliona gatunków - tych opisanych i takich, które wymagają jeszcze odkrycia. Grzyby są wszędzie w otaczającym nas świecie, jedne widzimy, inne jeszcze w postaci zarodników wirują wokół nas czekając na odpowiednie podłoże i warunki do życia. Przeciętny człowiek zna kilkanaście nazw spośród grzybów jadalnych, a to zaledwie maleńki skrawek tajemniczego świata, który od lat pasjonuje urodzonego w Hajnówce leśnika - Wojciecha Furmanka.

Grzyby mają ogromne znaczenie w naszym życiu – towarzyszą nam w zasadzie wszędzie, pasożytują na ludziach, zwierzętach i roślinach, krążą w przyrodzie zapewniając powrót martwego drewna z powrotem do gleby. Grzybami są drożdże, dzięki którym rośnie ciasto, fermentuje piwo, wino i żywe octy. Na co dzień widzimy jedynie owocniki popularnie nazywane przez nas właśnie grzybami, ale serce tego organizmu znajduje się pod ziemią lub w drzewie – to tętniąca życiem grzybnia.

Grzyby jak bogowie

Grzyby miały ogromne znaczenie dla ludów niechrześcijańskich – wierzono w ich nadzwyczajną, niemal boską moc. Kult muchomora na Syberii to tylko jeden z przykładów, tego jakie miejsce zajmowały grzyby w świecie dawnych plemion. Koriakowie przypisywali muchomorom boską moc, odurzali się nim i wprawiali w stany kontakty z siłami nadprzyrodzonymi.

- Dzisiaj halucynogenne właściwości grzybów wykorzystywane są w medycynie, na przykład przy leczeniu depresji – opowiada Wojciech Furmanek, leśnik, mykolog pasjonujący się światem grzybów. – W Stanach Zjednoczonych działają już takie kliniki, w których pod kontrolą lekarza podaje się psylocybinę czyli substancję zawartą w grzybach.

Grzyby zajmują także ważne miejsce w medycynie naturalnej. Czyrowi brzozy inaczej zwanemu czagą powszechnie przypisuje się właściwości antyrakowe. Suszony czyr można kupić w aptekach i sklepach zielarskich i wywary z niego w połączeniu z innymi ziołami są zalecane chorym na nowotwory.

Jedne grzyby współżyją inne zabijają

Grzyby są wszędzie – w korze drzew, w poszycie, w ziemi i na liściach a także w najbliższym otoczeniu ludzi. Zarodniki grzybów wirują wokół czekając na sprzyjający czas, miejsce i warunki do rozwoju. Największym organizmem na świecie jest właśnie odkryta w Stanach Zjednoczonych grzybnia opieńki ciemnej zajmująca powierzchnię niemal 9 km kw. Jedne zabijają swoich gospodarzy inne współżyją z nimi latami.

- Na początku pojawiają się grzyby mikoryzowe czyli te, współżyjące z drzewem. Są to między innymi te grzyby, które zbieramy – borowiki, podgrzybki, kurki czy maślaki i wiele innych – opowiada Furmanek. – Między nimi zachodzą inne relacje, wzajemnie pomaga sobie i uzupełniają się. Gdy drzewo jest stare, pojawiają się inne grzyby i tworzą się inne związki, na przykład pasożytnicze. Tak jest w przypadku dobrze znanej nam opieńki czy boczniaka. Z biegiem czasu drzewo umiera i tylko na zewnątrz wygląda jak żywe a wewnątrz pod wpływem odżywiania się grzybni znika. Dlatego tak wiele starych drzew jest wewnątrz pustych.

Leśnik tłumaczy, że pomiędzy pożytecznością grzybów a ich szkodliwością istnieje bardzo cienka granica. Niektóre gatunki zabijają swoich żywicieli powoli inne niemal błyskawicznie.

- Ophiostoma ulmi zatyka komórki przewodzące składniki odżywcze i drzewo dusi się i obumiera. Grzyb ten atakuje wiązy i wywołuje chorobę grafiozę wiązu – zdradza kolejne ciekawostki pan Wojciech. – Grzyb ten przenoszony jest przez małego kornika, ogłodka wiązowca.

Ozorek dębowy zmienia barwę drewna na czerwoną

Ozorek dębowy nazwę swą wziął od podobieństwa do języka, który przypominają jego owocniki.

- Jak przetnie się go wzdłuż, to przypomina język – opisuje Wojciech Furmanek. – Jest to grzyb jadalny, ale znajduje się pod ochroną. Jednak ciekawostką z nim związaną jest to, że rośnie on przez kilkadziesiąt lat i zmienia barwę drewna swojego gospodarza na czerwoną. Takie drewno jest niezwykle cenne.

Zwykle jednak grzyby w przemyśle czy uprawach – także leśnych, oznaczają raczej kłopoty i nie są pożądanym towarzystwem.

- Jest taki grzyb, skrętek sosny. To grzyb dwudomowy, a więc taki który żyje na dwóch drzewach. Skrętek sosny część stadiów swojego rozwoju ma na sośnie a część na liściach osiki. Gdy te dwa drzewa rosną obok siebie, wówczas grzyb się rozwija, a jego obecność powoduje skręcenie głównego pędu młodej sosny – tłumaczy przyrodnik. – Dlatego w leśnictwie zwalcza się go poprzez usuwanie osiki z młodników sosnowych.

Gdy huby płaczą nie dzieje się nic złego

Zdarza się, że widzimy krople wody zwisające z krawędzi huby – to zjawisko gutacji, które wygląda tak, jakby grzyb płakał. To naturalne zjawisko występujące wtedy, gdy organizm musi pozbyć się nadmiaru wilgoci, wydala wówczas wodę z rozpuszczonymi w niej solami mineralnymi na zewnątrz. Pomaga to utrzymać prawidłowy poziom napięcia ścian komórkowych grzyba, a przy tym wygląda zjawiskowo i drgające na krawędzi owocnika krople często są uwieczniane przez fotografów.

Grzyby jak z kotła czarownicy

Żółciak siarkowy czy szmaciak gałęzisty to grzyby jadalne, choć sprawiające wrażenie składników magicznych wywarów. Żółciaki zjada się jedynie młode i po odpowiednim przygotowaniu – grzyby należy obgotować zmieniając wodę a następnie smażyć. Natomiast szmaciak gałęzisty (siedzuń sosnowy) zwany także kozią brodą od 2004 roku objęty jest w Polsce ścisłą ochroną. Innym pięknym dziwolągiem w Puszczy Białowieskiej jest pieknoróg lepki, którego owocniki są jaskrawożółte i przypominają koralowiec. To grzyb niejadalny, ale zawsze można zabrać go do domu na zdjęciu. Niezwykle piękny jest też rosnący na dębach gmatwek dębu, którego spodnia część przypomina alabastrowy labirynt. Jego nazwa zresztą nawiązuje do wyglądu - Daedalea quercina przypomina o Dedalu, który w starożytnej greckiej mitologii jest wynalazcą słynnego labiryntu w Knossos.

Mają wiele imion

- Ciekawostką jest to, że w różnych częściach Polski jeden grzyb może się inaczej nazywać. Często spotykamy się z kilkoma nazwami jednego grzyba, jest na przykład kurka, którą nazywa się też gąską – wylicza Wojciech Furmanek. – A znane u nas kołpaki są grzybami o największej ilości nazw w różnych regionach Polski. Mówi się o nim między innymi: kołpak, płachetka, turek, niemka.

Oficjalne nazwy grzybów często się także zmieniają, dlatego przyrodnicy uczą się nazw łacińskich, bo te są bardziej pewne i - co ważne, uniwersalne dla całego świata.

Wykręcać czy ucinać?

To pytanie często zadają zbieracze grzybów. Pan Wojtek mówi bez namysłu – wykręcać.

- Jedynie opieńki ścinamy i to same kapelusze – tłumaczy. – Natomiast inne grzyby należy wykręcać z ziemi. Nie zaszkodzi to grzybni, a wręcz uchroni ją przed zniszczeniem. Warto pamiętać też, żeby zbierając kurki nie rozgrzebywać ziemi w poszukiwaniu małych owocników, ponieważ w ten sposób uszkadza się grzybnię, która ostatecznie obumiera.

Natura sama reguluje skład gatunkowy występujący w lesie – w młodym będzie więcej grzybów mikoryzowych, także tych jadalnych. Dlatego pod młodymi sosenkami znajdujemy piękne maślaki a pod świerkami borowiki. Kiedy drzewa się starzeją lub obumierają, na scenę wkraczają grzyby saprotroficzne czyli te, które rozkładają drewno. Dlatego w Puszczy Białowieskiej raczej nie zbiera się teraz grzybów mikoryzowych i ludzie na grzybobranie wybierają chłopskie lasy. Powód jest prosty – ogromna ilość martwych drzew jest królestwem tych grzybów, których poza kilkoma wyjątkami nie jadamy.

Bywają śmiertelnie trujące

Wiele grzybów jest trujących a po ich spożyciu czekają nas problemy gastryczne, ale w Polsce – także w Puszczy Białowieskiej, rosną muchomory sromotnikowe, które uważane są za najsilniej trujące grzyby w Polsce. Jeden owocnik zawiera tak dużo substancji szkodliwych, że może się nim otruć kilka osób. Najbardziej niebezpieczna jest możliwość pomylenia grzyba jadalnego z podobnym do niego trującym.

- Panuje taka niepisana zasada – jeśli nie znamy grzyba albo nie jesteśmy do końca pewni czy dobrze rozpoznajemy to nie zbieramy. Jak pod spodem grzyba znajdują się rurki to takim grzybem raczej nie zatrujemy się śmiertelnie, należy uważać na grzyby z blaszkami – przestrzega przyrodnik. - Najczęściej do nieszczęść dochodzi, gdy ktoś pomyli muchomora sromotnikowego z pieczarką lub kanią.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

i Politycznie: posłowie Kurzawa i Sobolewski o reparacjach od Niemiec

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie